Historia

                                                                                          HISTORIA UNITED WORKSOP 

Zjednoczeni jednym językiem w obcym kraju z miłością do tej samej wspólnej przyjemności jaką jest piłka nożna. Klub został zrzeszony w kwietniu 2016 roku przez trzech zawziętych chłopaków. Adrian Błachewicz, Adrian Szewczyk, Marcin Jaszczyk to trzy wielkie osobowości, dzięki którym ten projekt powstał. Pierwszy z nich na dziś dzień formalnie jest prezesem klubu, każda informacja o klubie przechodzi przez jego ręce i uszy, dzięki czemu zarządza oraz pomaga w każdy możliwy sposób, aby rozwinąć zespół, gdyż pewnego dnia, wierzy, że United Worksop może dotrzeć wysoko w hierarchii Polskich zespołów piłki nożnej w Anglii. Na co dzień tata i mąż pracujący w jednym z lokalnych dobrze znanych magazynów w UK. Bierze czynny udział w meczach na pozycji środkowego bądź bocznego obrońcy. Drugi Adrian to prawa ręka prezesa oraz skarbnik. Kontroluje wpływy i wydatki związane z klubem, dzięki czemu niczego nie brakuje. Gra na pozycji defensywnego pomocnika, ewentualnie jako środkowy obrońca. Pracuje w fabryce jako kontroler jakości. Trzeci z listy to Marcin, inicjator, lecz zrezygnował z pełnienia jakiekolwiek funkcji w zarządzie, ponieważ oddał się w pełni treningowi, gdyż jest bramkarzem i myśli o byciu trenerem w dalszej karierze, więc pomaga w szkoleniu bramkarzy. Klub nie mógłby funkcjonować, gdyby nie kierownik. Marcin Ciura, bardzo szybko ta osobowości przypadła do gustu zarządowi. W ciągu paru miesięcy udało mu się wskoczyć z pozycji zastępcy kierownika na kierownika. Cenny nabytek, jeśli chodzi o zarząd.


Wszystko zaczęło się od miłego spotkania na boiskach w małym miasteczku o nazwie Worksop. Oba Adriany nie rozstawali się z piłką i grali, gdzie tylko znalazła się ku temu okazja. Doszło do połączenia sił z paroma kolegami, o ile pamięć mnie nie myli byli to: Przemysław Gulczyński, Mateusz Michalski, Marek Szewczyk, Robert Kanderski, Grzegorz Koprowski to oni tworzyli trzon malutkiego zespołu zwanego Dynamix. Po bodajże 5 sezonach w lidze 6-cio osobowej udało się zdobyć 4 tytuły pozostawiając rywali daleko z tyłu. W naszym ostatnim sezonie zbudowała się konkurencja, w którym składzie znajdował się Marcin Jaszczyk. Okazało się, iż są to bardzo sympatyczni przeciwnicy i udało nam się połączyć siły, lecz z wielu przyczyn zrezygnowaliśmy, aby stawić czoło wyższym celom. Postanowiliśmy otworzyć klubu i poczuć grę po 11stu na zielonych trawiastych boiskach. Po namowie i niewielkiej reklamie udało nam się większość znajomych ze wspólnego grania czy pracy namówić na pierwszy trening. Manton Athletic Club w Worksop, to właśnie na tym obiekcie udało nam się postawić nasze pierwsze kroki. Bez trenera, z przygotowanym amatorskim treningiem na kartce papieru, ze sprzętem do ćwiczeń, piłkami i wielkim zapałem udało nam się! Pamiętam to jak dziś, gdy zobaczyła nas kierowniczka obiektu Denise Marsh na naszym pierwszy oficjalnym treningu, była zdumiona, ale i zaskoczona, jak 20-sto osobowa grupa jest przygotowana na poważny trening. Obiecaliśmy wszystkim przybyłym, iż włożymy wszelkie starania, aby nasz klub osiągnął minimalna sławę na skalę polskich klubów piłki nożnej w Anglii. Nasze szczęście doprowadziło nas do jednego z pierwszych piłkarzy na treningu. Kamil Fujarowicz okazał się punktem zaczepnym. Spadł nam chłop z nieba! Okazało się, że posiada szeroką wiedzę na temat treningów, ponieważ był trenerem w Polsce. Była nam to obca osoba, więc zaproponowaliśmy mu rolę grającego trenera. Zgodził się. 

Z szeroką gamą znajomości, uganialiśmy się za wszelkimi rodzajami pomocy finansowej. Kroczek po kroczku, udało nam się podpisać pierwsze umowy sponsorskie z lokalnymi polskimi firmami. Sister's Diner to bistro, w którym można smacznie zjeść nasze polskie obiady „jak u mamy” z niesamowicie sympatyczną obsługą, gdzie między innymi możecie spotkać, także samych właścicieli Jacka i Gosię. W Doggie Doggie natomiast możecie zostawić swojego pieska na profesjonalnej usłudze groomingu. Od Ewy wasz pupil wyjdzie zadowolony tak samo jak i sam właściciel. Duża zasługa należy się pani Allison Palmer, pracującej w Usługach Wolontariatu Społecznego w naszym regionie (Bassetlaw Bassetlaw Community & Volunteer Services) to dzięki niej udało nam się otrzymać dotacje na oficjalne stroje! Darzymy ja ogromną sympatią i bardzo jej dziękujemy za niesioną pomoc. W między czasie rozmowy z innymi firmami brnęły na dobre. Ambitions Personel,Unite the Union oraz GMB – uraczyły nas swoją dobroczynnością, jedno razową wpłatą, za co też pięknie podziękowaliśmy. Wszystkie te pieniądze przekazaliśmy na wpisowe do tutejszego związku piłki nożnej, rejestrację do ligi oraz obowiązkowego ubezpieczenia. Liga, w której wystartowaliśmy nazywa się Midland Amatuer Alliance. Rozpoczęliśmy w pierwszej lidze z czternastoma przeciwnikami w tabeli.

Tak pod wodzą Kamila dnia 3 września 2016 roku jechaliśmy na inauguracyjny mecz przeciwko Ashfield FC. Ta przesympatyczna drużyna wskazała nam szatnie, boisko oraz przedstawiła, jak wyglądają reguły względem sędziego, czy jak prawidłowo wypisać protokół meczowy. Zapamiętamy ten mecz do końca życia. Dwie czerwone kartki, końcowy wynik 2:2 oraz pełno nerwów na boisku. Ale cóż... Pierwsze koty za ploty. Po końcowym gwizdku każdy podziękował sobie za grę uściskiem dłoni, a nawet dostaliśmy zaproszenie do pubu na przysłowiowe „przełamanie lodów”.

Sezon trwał. Nowe twarze na treningach, zaangażowanie, motywacja. Nadszedł czas na Puchar Anglii. Na nasze szczęście w nieszczęściu w pierwszej rundzie trafiliśmy na Stockbridge Park Steel. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że w tym właśnie zespole za młodu ogrywał się mistrz Anglii z słynnego klubu z Leicester, który w sezonie 2015/16 zrobił psikusa i wygrał ligę angielska! Jamie Vardy! Sprawiliśmy niespodziankę, ale tylko w pierwszej połowie prowadząc 1:0. Końcowy wynik, jak na "świeżaków" w świecie angielskiej piłki, niestety był dla nas niekorzystny. Schodziliśmy z boiska z podniesionym czołem, choć przegraliśmy 1:3. Po prysznicu, gdy zmierzaliśmy do samochodów zostaliśmy wypatrzeni przez managera przeciwnej, który raz jeszcze podziękował za szczyptę emocji oraz że widzi w nas potencjał. W między czasie ku naszemu zaskoczeniu otrzymaliśmy telefon od Pana Ryszarda Wolff z tygodnika „Polityka”, który po długiej i wyczerpującej rozmowie oraz wiadomościach bez końca napisał dwustronicowy artykuł. Ukazał się on na końcu stycznia 2017 i miał bardzo dużą czytelność. Zainteresowali się tym praktycznie wszyscy, otrzymaliśmy darmowy, ale jakże ważny rozgłos w świecie polskich gazet. Za co Panu Ryszardowi też bardzo dziękujemy.

Po wielu trudnościach z zarządzaniem wróciliśmy do ligowych zmagań. W zimę przygotowywaliśmy się na sztucznym boisku. Przełomem okazał się luty. Ze względów osobisty z funkcją trenera musiał pożegnać się Kamil Fujarowicz. Zostawił po sobie dobre szlaki, którymi dążymy dalej. Nowe imię pojawiło się na ustach piłkarzy, Paweł Grabowski - sympatyczny, śmieszny, z werwą, pomysłami oraz zaangrażowaniem. To on od pierwszego dnia lutego 2017 prowadzi United Worksop do dziś. Jest on właścicielem zgrabnie prosperującej firmy szkolącej w nauce jazdy wózków widłowych. Po dłuższych rozmowach dał się namówić na ofertę sponsorską i jego firma Grabowski Forklift Training od nowego sezonu 2017/2018, będzie widniała na koszulkach meczowych jako główny sponsor. Za to także jesteśmy mu dozgonnie wdzięczni.

Sezon 2016/17 zakończyliśmy na 6tej pozycji z dorobkiem 38miu punktów ze stratą 22 punktów do lidera, lecz dla nas jak na debiutancki sezon była to ogromna radość!  

Klub na ten moment wkracza w świat angielskiej piłki nożnej, wciąż celujemy w najwyższe trofea i kto wie może jednego dnia zobaczycie United Worksop na wielkich erkanach o ważne mecze.

Pozdrawiamy United Worksop